Zwariuję…

Ciężko… Jedno zdanie i noc nieprzespana z powodu galopujących myśli. I nadal nie wiem, czy czegoś nie dostrzegam, czy doszukuję się czegoś, czego nie ma… Nie zapytałam. Udałam zimną sukę i… chyba zraniłam. Wszystko moja wina, bo gdybym na samym początku nie zabroniła, teraz nie musiałabym się zastanawiać, czy „nie” jest prawdziwe, czy udawane z powodu danego słowa. Wiedziałabym, gdzie jest „tutaj”… A może niepotrzebnie się dręczę, bo „tutaj” wcale nie miało jakiegoś głębszego znaczenia. Nie mam pojęcia. Irytuje mnie ta dwuznaczność. Irytuje mnie mój strach i brak pewności siebie. Niby tak łatwo zapytać… Ale nie ja… Ja wolę tonąć w domysłach. „Tym razem bez słabości…” Nie potrafię. I cholernie chciałabym się dowiedzieć, gdzie jest „tutaj”.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.