Tak z serca…

Ze strachu przed zranieniem, sami ranimy…

Chciałabym móc powiedzieć „Ej, wiesz, kocham Cię, ale się boję, że nie wyjdzie, że będzie bolało”. Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, żeby spróbować, żeby pokochać i zaufać. Zamiast tego udaję niezależną, silną. Ech… A czasami brak mi zwykłego przytulenia i żeby ktoś powiedział „Damy radę”. Zamiast tego szczelnie otulam się kołdrą i powtarzam sobie, że dam radę, a łzy strumieniami spływają po policzkach. Tu nawet nie chodzi o to, że zmarnuję czas, że zatoczę koło, by znaleźć się w tym samym miejscu. Od zawsze kieruje mną, jak ktoś to ładnie ujął, „strach przed odrzuceniem”. Dlatego boję się otworzyć, mówić o uczuciach czy nawet prosić o pomoc. Sama siebie już na starcie stawiam na pozycji przegranej. Z miejsca zakładam porażkę i poddaję się, wycofuję. Nie umiem walczyć o swoje. Nie umiem podjąć decyzji. Zawsze pozostawiam ją komuś. Milczę, choć czasami chciałabym tyle powiedzieć. Stałam się mistrzynią udawania. Udaję, że nie czuję, nie potrzebuję, że wszystko jest w porządku. Cały czas powtarzam sobie „kiedyś”. Ale zanim nadejdzie to „kiedyś” zmarnuję wiele szans, które już nie powrócą. Ja to wiem doskonale, jednak strach wygrywa nawet z rozumem. Wobec ilu ludzi choćby w tym momencie jestem nie fair, nawet ja sama nie policzę. Kiedyś… Kiedyś to ja pożałuję swoich decyzji z teraz. I nie umiem temu zapobiec. Nie umiem, choć bardzo bym chciała.

Dawno, nawet tutaj, nie padło tyle szczerych słów prosto z serca. Ale może ten wpis, słowa, które z siebie wyrzuciłam, uświadomią mi rozmiar błędu. Może jak przeczytam, dotrze do mnie jak żałosną istotą jestem i ambitnie postaram się to zmienić. A jeśli nie? Dalej będę żyła w swoim świecie, pisała smętne teksty na blogu i raniła ludzi, na których mi zależy…

5 Komentarze

  1. Czytam Twoje, bardzo osobiste wyznania i wiesz co z chęcią bym Cię przytuliła :) tak zwyczajnie, by pocieszyć, byś nie myślała, że tylko Ty jedyna przechodzisz przez takie stany duszy, że strach i zwątpienie wpisane jest w każde życie.
    Popatrz chociażby na ten wpis, czy ktoś kto się boi, napisałby tyle tak szczerze co czuje? Nie jesteś też żałosna, masz wrażliwą duszę, a takim ludziom zwykle ciężko się żyje.
    Pozdrawiam bardzo ciepło :)

    • Droga Niezapominajko :) Bardzo miło czyta się takie komentarze ;) Przytulaskiem wcale bym nie pogardziła ;) Szczególnie, gdy ten strach i zwątpienie staje się nazbyt wyraźne i dotkliwe. A szczerość na blogu wynika z anonimowości. Osoby, które wiedzą, że tu piszę, mogę policzyć na palcach jednej ręki :) (No i się poryczałam :P )Dziękuję za ciepłe słowa :) Również pozdrawiam :)

      • W takim razie, przytulam Cię bardzo mocno :) I wierzę, że w tych chwilach słabości odnajdziesz swoją siłę.
        Łzy, jeśli muszą to niech płyną. Później jest chociaż odrobinę lżej. Dziś płaczą tylko ludzie odważni.
        Pozdrawiam serdecznie :)

  2. Iście boją się ci co zastraszeni są i prawdy nie znają. Iż nie materia tobie ma sens na dać tylko ty jej. Wielu ludzi mam problemy które nie są problemami i wynikają tylko z ucisku czasów reali manipulacji. Nienaścielenie się bo i dal zagubionych droga otworzy się bo nie wiecie wiele co jest w wszechświecie. Chwała Temu Co Jest w każdym z nas. Zaprawdę to sądny czas a wasze troski potwierdzeniem tego są. Ujrzycie niezwykłe dopiero uwierzycie .

  3. czytając Twój tekst, mam wrażenie, że zajrzałaś w moje myśli i z nich skorzystałaś :) to tak jakby na gołe ciało założyć gruby pancerz z kolcami. okropna cecha, męczę się z tym od lat. straciłam przez to mojego ukochanego, ale dochodzę powoli do wniosku, że nic nie dzieje się bez przyczyny i głębszego celu

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.