…na maleńkiej stacyjce przyjaźni…

Ostatnia sytuacja uświadomiła mi, że życie często bywa jak podróż. Aby ruszyć z miejsca, najpierw planujemy, wybieramy datę i godzinę, a następnie udajemy się na stację czekając na pociąg. Pociąg, który ma nas zawieźć do miejsca, gdzie chcemy osiągnąć wyznaczone przez nas cele. Wyczekujemy go przepełnieni nadzieją i radością. W głowie wirują nam setki myśli i wizji przyszłości. Wybija godzina odjazdu, a pociąg nie nadjeżdża… Z megafonu rozlega się krótki komunikat, że nasz pociąg ku szczęściu będzie opóźniony. Czasami w życiu tak bywa, że z przyczyn nie zależnych od nas, musimy przełożyć nasze plany, troszkę poczekać, więc czekamy z nadzieją, że za chwilę, lada moment nadejdzie nasz czas. Czekamy podekscytowani, zniecierpliwieni i wciąż pełni zapału i optymizmu. Mijają kolejne minuty opóźnienia, rośnie poirytowanie, że już powinniśmy być w drodze do lepszego jutra. Pocieszamy się myślą, że lepiej późno niż wcale…

Właśnie jestem w takiej sytuacji i boję się, że z megafonu popłynie komunikat, iż z przyczyn technicznych mój pociąg zostanie odwołany, a ja zostanę tu, gdzie jestem i będę musiała pożegnać się z marzeniami… Czekam na opóźniony pociąg ślepo wierząc, że nadjedzie. A jeśli nie? Jeśli zostanie odwołany? Zawsze mogę jechać następnym, ale bardzo zależy mi na tym… Dlaczego? Ponieważ tak sobie zaplanowałam tą podróż. Pojadę właśnie tym pociągiem dokładnie w to miejsce i o tym czasie. Zmienił się czas. Trudno. To tylko jeden czynnik. Jednak, gdy dopuszczam do siebie myśl, że on może nie przyjechać, zastanawiam się czy nie zabrać bagaży i nie wyruszyć w tę podróż pieszo… Wiem, że będzie ciężej, gorzej, smutniej, dłużej, ale prędzej czy później osiągnę swój cel. A przynajmniej tak mi się wydaje. Zrezygnuję z czegoś, może coś dołożę… Jednak w sercu na zawsze pozostanie żal, że ten pociąg nie przyjechał. Zawodzą nie tylko maszyny, ale także ludzie. Nikt nie jest doskonały. Nie wiadomo, co się wydarzy podczas tego opóźnienia…

Chcę w końcu ruszyć z miejsca, nie wybierać tylko krótkich podróży, z których wracam co jakiś czas. Te powroty są bolesną porażką, a ja chce w końcu choć raz wygrac z losem… Jednak jeszcze siedzę na tym peronie i czekam, bo w sercu tli sie nadzieja, że ten wyjątkowy pociąg przyjedzie…