Głowa do góry! Cycki do przodu!

Wiecie? Dzisiaj doszłam do wniosku, że bez względu na wszystko, kocham to pokręcone życie. Przeżyłam wiele chwil tych dobrych i złych, a będzie ich w moim życiu jeszcze więcej. Nie tylko od nas zależy, których momentów będzie więcej, ale tylko my mamy wpływ na to, które zdominują nasze życie. Po prostu trzeba szybko podnosić sie po porażkach i długo rozkoszować się małymi szczęściami. Będę cieszyć się z tego co mam, dążyć do tego, czego pragnę i szybko rozwiązywać problemy. Są w moim życiu ludzie ważni, których kocham na różne sposoby, ale kocham, choć czasami nie potrafie tego powiedzieć czy okazać, a zapomniałam, jak ważna jest świadomość bycia potrzebnym, tolerowanym. Przez zmartwienia i problemy stałam się zbyt wielką egoistką, zajętą tylko sobą i swoimi sprawami. Czas na poprawę. Nie jestem pępkiem świata!

Skoro próbuję coś zmienić i się nie da, muszę zmienić siebie. Niedługo zgorzknieje tutaj i tyle będzie. Życie mam jedno i muszę się nim cieszyć. Tak jak kiedyś. Zawęziłam swoje horyzonty. Czas najwyższy poszerzyć ich granice. I zabieram się za to od razu. Nie będę marnować czasu, który ucieka nieubłaganie.

I będę szczęśliwa, choćbym miała sobie to szczęście narysować… (Wiem, ściągnięte z neta :P)

 

 

 

Tęsknię…

Im dłużej człowiek jest sam, tym bardziej tęskni. Nawet, gdy się boi. Dziwnie jest pragnąć tego, czego się obawia i jednocześnie bać tego, czego się pragnie. Czy każdy tak ma, czy to tylko moja przypadłość, by komplikować sobie życie? Zdaję sobie sprawę, że tak byłoby mi łatwiej, jednak z nieznanych mi przyczyn odczuwam pustkę. Czegoś mi brak i niestety odczuwam to coraz częściej. Boję się przyznać nawet przed samą sobą, co to takiego, bo wtedy będę tęsknić jeszcze mocniej… Czy ja oszukuję samą siebie? Czy to jest dobre, czy wręcz przeciwnie?

Jakoś tak dziwnie się pogubiłam, choć moje postanowienia miały przynieść odwrotny, bardziej pozytywny skutek. Staram się być twarda, trzymać sie swoich zasad, ale momentami uświadamiam sobie, jak jest mi z nimi źle. Nie wiem czy potrafię i wątpię coraz bardziej. Przy moim postanowieniu trzyma mnie tylko strach przed kolejnym rozczarowaniem. Moje serce jest jak ptak w klatce- z jednej strony chciałoby z niej wyfrunąć, być wolne i szczęśliwe, jednak zdaje sobie sprawę, że ta klatka to schron, w którym jest bezpieczne i nikt go już nie skrzywdzi… Nie jestem szczęśliwa, ale bezpieczna. Mimo wszystko tęsknię.

Czy można mieć pewność absolutną w drugiego człowieka? Czy można komuś ślepo i bezgranicznie zaufać, powierzyć w jego ręce całe swoje życie? Wzrusza mnie widok staruszków idących trzymając się za ręce- nie pod rękę, lecz za rękę, jak przed wieloma latami, gdy byli młodzi. Moje serce wypuszczę z klatki dopiero, gdy będę mieć pewność, że ta druga osoba będzie trzymała moją dłoń do końca życia. Nie wiem nawet, czy to możliwe, ale nie pozwolę znów się zranić. Instynkt…

Moje serce rwie się chwilami, momentami wątpi… Zwątpienie to jedyne, co mnie powstrzymuje, trzyma z dala i nie pozwala działać… A ja tęsknię za miłością, której sie boję i boję sie miłości, której pragnę…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ech… to życie…

Gdyby życie było łatwiejsze, byłoby rajem. A byłoby łatwe, gdyby człowiek wiedział, co go czeka, co ma wybrać, jak postępować. Jednak rzeczywistość jest inna. Każdego dnia stajemy przed kolejnymi wyborami. Czasami długo się zastanawiamy, a kiedy indziej decyzja jest oczywista. Nigdy jednak nie wiadomo, co nasz wybór przyniesie w przyszłości i jakie będą jego konsekwencje. I właśnie ta niewiadoma czyni nasze życie trudnym.
Mogę się mylić, lecz wydaje mi się, że najgorzej jest wybierać między tym, co dyktuje nam serce, a tym, co podpowiada rozum- dwie absolutnie różne siły władające ludzkim życiem… Sama ostatnio stanęłam przed takim wyborem i długo się zastanawiałam. Wybrałam serce… Dlaczego?Hm… Doszłam do wniosku, że rozum może dać mi tylko powodzenie materialne, dobrą opinię, stabilność. Ale czy dzięki temu będę szczęśliwa? Nie. Nie ja.
Teraz wkraczam w nieznane pełna obaw i niepewności. Rozpoczynam nowy rozdział mojego życia, cały czas zastanawiając się, jak długo on potrwa i co mi przyniesie. Czy przywróci mi wiarę w ludzi, przyjaźń, miłość? A może utwierdzi mnie w moim przekonaniu, że mogę liczyć tylko na siebie? Chcę się przekonać, czy mój wybór był słuszny. Już nie cofnę czasu. Jedna moja decyzja pociąga za sobą następne. Wiem, że będę musiała podjąć ich jeszcze wiele, zanim moje życie osiągnie stan względnej stabilizacji. Zresztą, nieważne. Zrobiłam już pierwszy krok. Już się nie cofnę. I nie będę stać w miejscu. Czas wszystko mi pokaże. Żyję chwilą, bo to właśnie chwile tworzą życie. O przyszłość jeszcze zdążę się pomartwić.
Przekonałam się również, jak ciężko być panią własnego losu. Moim wyborem skrzywdziłam drugą osobę. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczy. Nie przyszło mi to łatwo. Zachowałam się jak egoistka, ale pragnienie szczęścia było silniejsze. Nie mam pewności, że teraz je odnajdę, jednak jestem pewna, że szukać nie przestanę.
Najbardziej boję się tego, że znów kogoś zranię lub sama zostanę zraniona. Nie wiem jak będzie, ale wiem, jak było. Stąd moja decyzja. Mam nadzieję, że dane mi będzie zaznać choć odrobiny szczęścia, którego ostatnio miałam tak niewiele. Czy moje życzenie się spełni? Nie wiem, lecz zawsze mogę próbować. Chcę znów kochać życie…