Tak na chwilę…

Dlaczego nad niektórymi sytuacjami nie należy się zastanawiać? Bo jeżeli coś jest na chwilę, to trzeba się tym cieszyć, a nie rozkładać na czynniki pierwsze. Hm… A może jeśli dotrze do nas, że to lada chwila się skończy, zrezygnujemy z tego od razu, chcąc uniknąć ewentualnych konsekwencji, nie chcąc tracić czasu i energii? A po co rezygnować z czegoś, co niesie ze sobą coś pozytywnego? Ważne, żeby się zbytnio nie przyzwyczaić, a już na pewno nie przywiązywać, bo kiedy to się skończy, pozostanie pustka, a pustki bywają bolesne. Nie jest to łatwe. Szczególnie dla osób, które nawet angażując się na moment, robią to w pełni, bo nie ma sensu robić czegoś tylko po części, tylko w połowie. Może to irracjonalne, ale trzeba zachowywać się tak, jakby miało to trwać wiecznie, jednocześnie pamiętając, że wcale tak nie będzie. To sprawia, że jest dobrze, i nadal będzie, pomimo wszystko.

Przyzwyczaiłam się. Czy za bardzo? To się okaże. Wiem, że jestem tylko na chwilę, bo taki czas, bo tak wyszło.